Najnowsza „Fronda” (nr 54) ciekawie rozwija niektóre idee zaprezentowane przez Rafała Smoczyńskiego w „Ankiecie apokaliptycznej” z nr. 2 „Czwórek”. W dwóch tekstach, wzmiankowanych już w haśle umieszczonym na okładce, Grzegorz Górny i Tomasz Terlikowski analizują „Nasze świeckie apokalipsy”, starając się zweryfikować tezę Smoczyńskiego – zawartą w konkluzji jego wypowiedzi dla „44 / Czterdzieści i Cztery” – mówiącą, że „projekt apokaliptyczny zapewne ma zdolność osłabienia logiki lękowo-dominacyjnej, ale także istnieje prawdopodobieństwo, iż wypowiedziany zostanie przez tych, którzy nadając mu oczekiwany przez nich kształt, wprowadzą go z powrotem w dyskurs metafizyki obecności”.
Grzegorz Górny zdaje się wskazywać, że podstawowa teza Smoczyńskiego, deklarującego: „w narracji apokaliptycznej mesjanizmu nie dostrzegam zasadniczej różnicy, która miałaby dokonać jakiegoś fundamentalnego zerwania czy przemieszczenia w obrębie dominujących gier językowych”, znajduje liczne historyczne i literackie egzemplifikacje. Istotę zjawiska doskonale uchwycił już Bolesław Prus, opisując w „Faraonie”, jak kapłani egipscy sterowali masami przy pomocy lęku wzbudzanego apokaliptycznymi przepowiedniami.
Idąc dalej, Górny dowodzi, że wątpliwości Smoczyńskiego dotyczące tego, czy narracja apokaliptyczna jest w stanie przełamać „logikę lękowo-dominacyjną”, są w pełni uzasadnione. Redaktor naczelny „Frondy” wskazuje, że manipulowanie tłumem i chęć kontrolowania go przez „psychozę strachu”, wywoływaną zapowiedziami apokaliptycznych kataklizmów, to znana strategia politycznych i religijnych manipulatorów – także współcześnie, a ilustracją tego zjawiska jest dzisiejsza psychoza strachu związana z globalnym ociepleniem i ptasią grypą. „Manipulacja informacjami o globalnym ociepleniu doskonale wpisuje się w model, który opisał hiszpański myśliciel Manuel Castellas w swojej głośniej […] książce <Communication Power>” – pisze Górny i dodaje: „Castellas precyzyjnie opisuje mechanizm manipulowania opinią publiczną, zauważając, że najskuteczniejszą metodą jest sianie strachu”.
Nieco innym tropem podąża Tomasz Terlikowski, który z milczącą aprobatą przyjmuje tezę Smoczyńskiego, że „całość porządku symbolicznego jest konstruowana w zgodzie z mesjanistycznymi kategoriami celowości”. Jednak Terlikowskiego interesuje przede wszystkim różnica pomiędzy starą „religijną apokalipsą” a jej nowymi świeckimi wersjami. Podkreślając, że kiedyś apokaliptyczny strach był strachem przed grzechem, zdaje się on potwierdzać lacanowską diagnozę Smoczyńskiego, że „projekt apokaliptyczny ujawnia traumatyczny i nieredukowalny brak stojący u podstaw jego istnienia”. Warto w tym miejscu zauważyć, że myśl obu tych autorów, choć posługują się oni pozornie odmiennymi językami (jeden psychologii społecznej, drugi filozofii chrześcijańskiej), pozostaje nie tylko komplementarna, ale wręcz tożsama, szczególnie w świetle analogii pojęć „grzechu” i „braku”.
W dalszej części wywodu Terlikowski opisuje w kategoriach teologii moralnej wspominane przez Smoczyńskiego zjawisko dążenia „dominacyjnych artykulacji” do maskowania „braku”, wskazując, że współczesne ideologie świeckie budują apokaliptyczne lęki bez odniesienia do grzechu i są zręcznie eksploatowane przez kapitalistyczny rynek: „Świeckie apokalipsy przełomu XX i XXI wieku, zachowując element strachu, wyeliminowały w zasadzie nawrócenie. Człowiek współczesny, jako jednowymiarowy konsument, nie ma przecież pościć, modlić się czy nawracać, ale kupować. Dlatego lekiem na współczesne apokalipsy jest nie tyle radykalna przemiana życia, ile kupowanie nowych produktów”.
Analizując niezwykle ciekawy blok refleksji nad „naszymi świeckimi apokalipsami”, warto zachęcić autorów do bardziej bezpośredniego nawiązania do przemyśleń dawnego kolegi z redakcji „Frondy”. Co prawda, wytrawny obserwator naszego życia intelektualnego bez trudu dostrzeże zawarte w najnowszej „Frondzie” inspiracje i nawiązania do tez Smoczyńskiego, lepiej jednak zwolnić czytelników z obowiązku dokładnego śledzenia całej prasy. Jasne wskazanie źródeł inspiracji nie tylko ułatwiłoby lekturę, ale również pogłębiłoby poziom debaty. Być może dzięki temu rozwiązalibyśmy frapującą zagadkę, w jaki sposób, podążając odmiennymi drogami, Górny i Smoczyński doszli po latach to podobnych konkluzji.
31 marca 2010 o 15:17
blah blah blah blah blah
Odpowiedz
31 marca 2010 o 15:32
Wielowątkowa, niezwykle erudycyjna i – a jakże! – ekumeniczna kpina godna najbardziej subtelnych umysłów pokolenia JP2 ;-) Czy Grzegorz Górny i Tomasz Terlikowski Wam odpowiedzą? A co na to Rafał Smoczyński?
Odpowiedz
31 marca 2010 o 15:50
Zlosliwosc ostatnih notek doniesien na tej stronie zaiste co sie zowie wielkopostna hehe
Odpowiedz
31 marca 2010 o 21:50
Czyżbyb przedwczesnyhn prym aaprilids!
Odpowiedz
01 kwietnia 2010 o 9:00
Terlikowski ostatnio zadebiutował jako prozaik. Ciekawe, czy to taki sam knot jak „powieść” Lisickiego.
Odpowiedz
01 kwietnia 2010 o 12:07
Lisickiego nie czytałem, ale w konkurencji na prawicowe grafomaństwo dziesięciolecia to Terlikowski niewątpliwie wyprzedził nawet Wildsteina.
Odpowiedz
Nanek Napisał:
kwiecień 1st, 2010 o 12:50
Eeee, przesadza kolega. Bronek może nie jest Steinbeckiem, ale jego moralitet o kapusiu całkiem nieźle się czyta. Co innego ci, którzy wieść chcą w literaturze tzw. spór cywilizacyjny. Wtedy wychodzi gówienko ze skwarkami (Horubała, Michalski, Lisicki Dunin, Dehnel, Gretkowska). Terlika nie czytałem, ale przypuszczam, że lekturka to zaiste pawiogenna. Sam tytuł już cuchnie.
Odpowiedz
01 kwietnia 2010 o 12:57
Co do Wildsteina, to może i dobrze się to czyta komuś, kto opanował ów dziwny język, w którym „moralitet” ten(czy może raczej powiastka umoralniająca) jest napisany. Bo na pewno nie jest to napisane po polsku, stąd może moja trudność w lekturze.
Z drugiej strony, Horubała może pisze książki niezbyt odkrywcze, ale przynajmniej pisze je po polsku, a to już jakiś plus. Szczególnie ostatnia powiastka (bo też nie nazywajmy tego powieścią, powieść to jest jednak coś!)stylistycznie jest ciekawa, napisana dobrym językiem.
Odpowiedz
01 kwietnia 2010 o 20:51
to juz nawet nie mord na ojcach założycielach. to masakra. jestescie sadystami ;)))
Odpowiedz
02 kwietnia 2010 o 0:50
Jeszcze bardziej „frapującą zagadką” jest pytanie o znaczenie tych słów:
?projekt apokaliptyczny zapewne ma zdolność osłabienia logiki lękowo-dominacyjnej, ale także istnieje prawdopodobieństwo, iż wypowiedziany zostanie przez tych, którzy nadając mu oczekiwany przez nich kształt, wprowadzą go z powrotem w dyskurs metafizyki obecności?.
Zamiast prawić sobie złośliwości, panowie mogliby nauczyć się pisać po polsku.
Odpowiedz
MaJkel DżaKson Napisał:
kwiecień 3rd, 2010 o 23:29
Szanowny/Szanowna caedmon,
ten cytat pochodzi z odpowiedzi na pytania z Ankiety Apokaliptycznej i jest autorstwa p. Rafała Smoczyńskiego (b. założyciela i redaktora „Frondy”), a zatem w niewłaściwą stronę zwraca Pan/Pani swoje uwagi. Wieńczy jego wypowiedź, która cała jest tak samo smaczna…
Chyba, że pisze Pani pod adresem Panów Górnego i Terlikowskiego, ale wtedy to już zupełnie nie rozumiem o co chodzi i dlaczego akurat oni mieliby się uczyć pisać po polsku.
Klucz do zrozumienia niezrozumienia przez obecną redakcję „Frondy” obecnej linii byłej redakcji „Frondy”, a uosobionej teraz w „44”, znajduje się na czwartej stronie okładki nr 2 Magazynu Apokaliptycznego i tam warto akurat zajrzeć.
Ponadto uważam, iż kto jak kto, ale Autorzy „44” piszą po polsku zadowalająco, ale nie chwalmy ich za bardzo, bo też tu zaglądają…
Odpowiedz
03 kwietnia 2010 o 11:57
A Smoczyński co porabia? Ponoc stracił wiarę.Ciekawe czy w polityce tez przeszedł na lewo jak Czaruś M.
Odpowiedz
eXistenZ Napisał:
kwiecień 3rd, 2010 o 23:31
Ponoć zrobił tytuł dr. w Szkole Nauk Społecznych PAN i tam też pracuje. Spekuluje się również na temat jego wizerunku: ponoć ma długi włosy i pali fajkę. Co mu siedzie w głowie nie wie nikt…
Odpowiedz
06 kwietnia 2010 o 11:18
„Jedno chłopię drugie chłopię
Pracowicie w tyłek kopie
Jeden pryk w drugiego pryka
A czytelnik dzięki prasie
Rozwija się, pogłębia się”
(chyba) Jerzy Jurandot
Odpowiedz
Brzost Napisał:
kwiecień 6th, 2010 o 11:19
Errata:
Gdzieś wyparował czwarty wers:
„jadowite szpilki wtyka”
Odpowiedz